Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Nowy czlowiek

Kimkolwiek jesteś, kocham cię!

Po cichej uliczce wielkiego miasta szedł sobie drobny staruszek, powłócząc nogami w jesienne popołudnie. Zeschłe liście przypominały mu każde przeszłe lato. Przed sobą miał długą, samotną noc w oczekiwaniu na kolejny czerwiec. Aż nagle w stercie liści w pobliżu sierocińca, mała kartka papieru zwabiła jego wzrok. Zatrzymał się więc i podniósł ją trzęsącymi się dłońmi. Czytając dziecinne literki, starzec wybuchnął płaczem, bo słowa paliły jego wnętrze niczym piętno. "Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go kocham Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję. Nie mam nawet z kim zamienić słowa, Więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!"   Oczy staruszka spoczęły na budynku sierocińca i dostrzegły małą dziewczynkę z nosem smętnie przyklejonym do szyby. I wiedział już, że wreszcie znalazł przyjaciółkę, więc pomachał do niej i posłał jej jasny uśmiech. Oboje wiedzieli też, że spędzą zimę razem, naśmiewając się z deszczu. Napra...

Przechodząc obok piękna

„Historia prawdziwa z morałem..... SKRZYPEK NA STACJI METRA tłum. AspenTrees78 W waszyngtońskim metrze usiadł pewien człowiek i zaczął grać na skrzypcach. Był mroźy styczniowy poranek. W ciągu około 45 minut zagrał 6 utworów Bacha. Szacuje się, że w tym czasie, 1.100 ludzi przeszło przez stację metra udając się do pracy. Po upływie trzech minut pewien pan w średnim wieku zauważył, że gra jakiś muzyk. Zwolnił kroku i zatrzymał się na parę sekund, po czym pośpiesznie ruszył dalej, aby nie zakłócić swego harmonogramu dnia. Minutę później skrzypek otrzymał pierwszego dolara: jakaś kobieta rzuciła mu go do futerału i poszła sobie dalej, nie zatrzymując się. Kilka minut później jakiś człowiek oparł się o ścianę, aby posłuchać gry, ale zaraz potem spojrzał na zegarek i odszedł. Najwyraźniej był już spóźniony do pracy. Osobą, która poświęciła skrzypkowi najwięcej uwagi, był 3-letni chłopczyk. Jego matka kazała mu się pośpieszyć, ale chłopczyk zatrzymał się, aby jeszcze spojrzeć na skrzypka...

Zmiana

Świat się zmienił. Jeśli tego jeszcze nie dostrzegasz, to przeczytaj tą krótka opowiastkę. Świat się zmienił, powiedziała na głos dziewczyna, wsiadając do kolejki podmiejskiej. Nie było tłoku, więc co niektórzy spojrzeli na nią bez wyrazu. Tak, tak, zmienia się, odpowiedział starzejący się mężczyzna, na którego twarzy życie wycisnęło głębokie piętno zgorzknienia i rezygnacji. Zmienia się, jasne, potwierdził. Niedługo przestaniemy w ogóle jeszcze w cokolwiek wierzyć. Chamstwo, moralna upadłość, terror, przemoc, bezprawie, wojny – no w co tu jeszcze wierzyć? Ten świat zaczyna śmierdzieć... Spojrzał na nią z obrzydzeniem, obrócił się do okna i zamilkł. Nastała niefajna cisza. Milczenie potwierdziło podobny stan emocjonalny innych pasażerów. Świat się zmienił, powtórzyła dziewczyna, wyciągając z plecaka mały plik kolorowych karteczek. Jeśli myślicie, że jesteście niewolnikami tego upadłego systemu – to nimi jesteście. Kto chciałby zobaczyć siebie w innym świecie? We ...

List do "Dzieci sieci"

Między Waszym pokoleniem – pokoleniem „dzieci sieci” a pokoleniami Waszych ojców i dziadków powstała przepaść cywilizacyjna tak wielka, iż na tej drodze rozwoju pozostaliście sami. Nasza wiedza i nasze doświadczenia mogą być przez Was wykorzystane jedynie marginalnie. Wasz świat, który dzięki wysiłkom poprzednich pokoleń, jest światem obfitości wszelkich dóbr i światem, w którym automaty i komputery wyręczają ludzi z pracy fizycznej, powinien przypominać raj. Tymczasem zostawiamy Wam świat, w którym panuje powszechna niesprawiedliwość, wielkie rozwarstwienie materialne ludzi i narodów, apoteoza spekulacji, cwaniactwa, bezwzględności, egoizmu i chciwości. Jesteście pokoleniem Wielkiej Zmiany. Materia, która wszak jest bezwładna i oporna już się poddała. OBFITOSC i BRAK PRZYMUSU PRACY stały się faktem, ale umowy społeczne, prawo, od których zależy podział i sposób wykorzystania tych dobrodziejstw pochodzą z naszej epoki – epoki Waszych ojców i dziadków – EPOKI NIEDOBORU. Prz...

Fejsbukowe pogaduchy.

D: Cześć Mira. Nie wiedziałem że zajmujesz się takimi rzeczami tzn duchowością, świadomością itd. szkoda że dopiero teraz zobaczyłem bo chętnie porozmawiałbym z Tobą na ten temat. Ale cóż, podobno to niewiedza jest główna przyczyną cierpienia wiec mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja nadrobić. Mam też nadzieję że takie warsztaty (HoloSync3D) będą się jeszcze odbywać w przyszłości? Ponieważ bardzo jestem tym zainteresowany. Póki co zaczynam studiować twojego bloga, którego też dopiero teraz zlokalizowałem i już mi się podoba ;) Ale jestem zaskoczony. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje do zobaczenia w przyszłości ;) M: Cześć, miło mi, że będziemy mieli wspólne tematy Tak, to moje główna strona osobowości - to duchowość właśnie doprowadziła nas do spotkania - takie były początki Mandali Dobrej Ery, potem Rytmu Ziemi .... Mam jeszcze drugiego bloga: http://www.przeslanie.blogspot.com/ tam są ciekawe tematy, fajne są dzienniki wzniesieniowe.... ale to za długa lektura jak na nas...

Nowy Człowiek część 1

Przedstawiam Wam  pewnego wspaniałego człowieka. Ten mężczyzna nie jest żadnym biednym przybłędą... Na zdjęciu widzicie José Mujica. Jakie myśli nasuwają się wam, gdy na niego patrzycie? Może jakiś rolnik? Rzemieślnik? Także i ja oceniałam go na tym zdjęciu w tym kierunku, jednak mocno się pomyliłam.... zobaczcie sami... Jos Mujica jest prezydentem Urugwaju. Często określany jest najbiedniejszym prezydentem świata. Ale on się tym nie przejmuje, pieniądze i opinia publiczna w tym temacie go po prostu nie obchodzą. Często uczestniczy w życiu politycznym Urugwaji w zwykłym ubraniu (jak widać na powyższym zdjęciu). Nie chodzi mu o nic więcej, tylko o dobro swojego kraju i jego mieszkańców. Mujica przeznacza 90% swoich miesięcznych dochodów w wysokości 12.000 Dolarów dla organizacji wspierających biednych ludzi i małe firmy. Z miłości do swojego państwa od młodości dla niego walczył. Jako bojownik Guerilla dwukrotnie więziony, sześciokrotnie postrzelony w próbach...

W drodze po nowe

Witajcie kochani Czytelnicy. Już od wielu miesięcy kierowana jestem siłami Nartury i wpływami energii przeobrażeń Gaji. Dojrzała do przyjęcia kolejnych zadań od niej, pozwoliłam się nieść powiewem wiatru, otaczać słonecznymi promieniami radości i natchnień impulsów czasu. W pełnej świadomości i dziękczynności za życie, za bycie tu i teraz w procesie kształtowania tych cudownych przeobrażeń. Nadszedł czas pełnego zrozumienia misji, przekazywanej mi od wielu miesięcy, odbieranej i składanej w całość jak puzzle...  Naprawdę cudownie jest WIEDZIEC, nareszcie wiedzieć, że droga do naszej przyszłości prowadzi przez CZYNY, pełne zaangażowania i poświęcenia, pełne Miłości, zrozumienia i kreatywności. Uszczęśliwia mnie fakt, że nie jest to droga, którą muszę iść w pojedynkę, wręcz przeciwnie. To droga, po której idę wraz z gronem cudownych przyjaciół. Traktuję to jako największy prezent Universum. Nasza droga prowadzi do tworzenia nowej kultury bycia człowiekiem, do stwarzania mu do ...

Kwiat transformacji

Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami żyła królewna, jedyna następczyni tronu, która była taka zła jak piękna. A była bardzo piękna. Nie było dnia, żeby komuś jakiejś krzywdy nie wyrządziła. Była nieznośna dla swojego otoczenia, nieposłuszna wobec swoich rodziców, dokuczała ludziom pracującym w pałacu. Od samego rana, od przebudzenia się dokuczała dziewczętom pokojowym, które pomagały jej ubierać się. Przy śniadaniu grymasiła, nie chciała jeść, przeciągała posiłek w nieskończoność. Była arogancka dla nauczycieli, którzy przychodzili, by ją uczyć. Przy obiedzie dochodziło często do awantur. Potrafiła rzucać talerzami, wywrócić wazę z zupą, wytrącić usługującym tacę z posiłkiem a nawet ściągnąć obrus ze stołu, wraz z zastawą. Po południu nie chciało się jej odrabiać lekcji. Wobec gości, którzy przychodzili z wizytą do jej rodziców, zachowywała się nieuprzejmie, czasem wręcz bezczelnie. Nie miała żadnych przyjaciół. Wszyscy bali się jej złości. Jedno co na...

Dostatek, Miłość i Sukces

Pewna kobieta podlewała rośliny w swoim ogrodzie, kiedy zobaczyła trzech staruszków, z wypisanymi na twarzy latami doświadczeń, którzy stali naprzeciw jej ogrodu. Ona nie znała ich, więc powiedziała: - Nie wydaje mi się, abym was znała, ale musicie być głodni. Wejdźcie, proszę, do domu i zjedzcie coś. Oni odpowiedzieli: - Nie ma w domu męża? - Nie, odpoczywa, nie ma go w domu. - W takim razie nie możemy wejść - odpowiedzieli. Przed zmierzchem, kiedy mąż wrócił do domu, kobieta opowiedziała mu to, co się zdarzyło. - A więc, skoro wróciłem, zatem poproś ich teraz, aby weszli. Kobieta wyszła, aby zaprosić trzech mężczyzn do domu. - Nie możemy wejść wszyscy do domu - wyjaśnili staruszkowie. - Dlaczego? - chciała się dowiedzieć kobieta. Jeden z mężczyzn wskazał na pierwszego ze swoich przyjaciół i wyjaśnił: - On ma na imię "Dostatek". Następnie wskazał drugiego: - On ma na imię "Sukces", a ja mam na imię "Miłość". Teraz ...

Wewnętrzne piękno

Gdy w pewien słoneczny ranek szłyśmy wraz z moją dwuletnią córeczką Lisą w stronę domu, podeszły do nas dwie starsze panie. - Czy wiesz, że jesteś piękną małą dziewczynką? -powiedziała jedna z nich, uśmiechając się do Lisy. Moja córka westchnęła i oparła rączkę na biodrze. - Tak, wiem - odpowiedziała znudzonym głosem. Przeprosiłam obie panie, zawstydzona trochę próżnością Lisy, i poszłyśmy dalej. Całą drogę zastanawiałam się, jak powinnam była zachować się w tej sytuacji. -Liso - powiedziałam łagodnie, gdy dotarłyśmy do domu. - Te dwie starsze panie mówiły o pięknie, które masz w sobie. To prawda, że masz ładniutką buzię, bo taką stworzył cię Bóg. Ale każdy musi być piękny również w środku. Lisa spojrzała na mnie, nic nie rozumiejąc, więc mówiłam dalej. - Czy chcesz wiedzieć, na czym to polega? Skinęła poważnie głową. - Dobrze. Tylko od ciebie, skarbie, zależy, czy będziesz piękna wewnętrznie. Do ciebie należy wybór, czy będziesz dobra dla rodziców, brata i dz...

Kochajmy ludzi za to, jacy są

Kiedy była małą dziewczynką dziadek zabierał ją nad rzekę. Siadali razem pod wielkim dębem i układali przedziwne historie. Pewnego dnia dziadek opowiedział małej o zdarzeniu, które wydarzyło się dawno temu, kiedy był bardzo młody.    Miał wtedy około 25 lat, był pełen nadziei i pozytywnych myśli. W tamtym okresie każdego dnia zadawał sobie pytanie czy istnieje człowiek idealny. Uważał, że większość nas dąży do perfekcji, więc komuś powinno się to udać. A jeśli nikt jeszcze tego nie dokonał on będzie tym pierwszym. Legenda głosiła, że kluczem do osiągnięcia doskonałości są cztery kamienie zrodzone z żywiołów. Ogień, woda, ziemia, wiatr. Każdy, kto się z nimi połączy osiągnie to, czego pragnie. Mężczyzna poddał się ciężkim próbom czterech żywiołów i przeszedł je zwycięsko. Kamienie umieścił każde w osobnym woreczku by przypadkiem nie połączyły się bez jego wiedzy i wrócił do domu. Zanim przestąpił próg domu spotkał zalaną łzami żonę. Miała sen. Ten, kto osiągnie d...