Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zmiany na niebie

Chemtrails. Kto dostrzega ten niebezpieczny dla ludzkości projekt? Dlaczego miliony ludzi ciągle jeszcze ignorują ten oczywisty spisek? Zmiany na niebie powinny być dostrzeżone, ażeby położyć kres zatruwaniu naszego środowiska, zatruwaniu nas, ludzi. Ogromne ilości tlenków aluminium, strontu i barium, znajdujące się w wodach powierzchniowych, w glebie, na roślinach, potwierdzają patologię zjawiska. Są oczywiste, nieodparte dowody na to, że chemtrails jest faktem. Jednak rządy milczą, a miliony ludzi, dostrzegając trwałe pasma białych smug i poprzecinane nimi niebo uparcie twierdzą, że są to zwykłe smugi pary wodnej samolotów odrzutowych. Odrzucają inną interpretację, ironicznie podchodząc do prób przekonania ich o chemtrails i... najczęściej pukając się w czoło na zakończenie rozmów z nimi. Chcą dowodów... Sama to wielokrotnie przeżyłam... Wtedy mój smutek jeszcze bardziej wzrastał, bo naprawdę, nie rozumiem, jak można być tak ślepym w dzisiejszych czasach.... Brakowało mi prawdziwe...

Nowy Człowiek część 1

Przedstawiam Wam  pewnego wspaniałego człowieka. Ten mężczyzna nie jest żadnym biednym przybłędą... Na zdjęciu widzicie José Mujica. Jakie myśli nasuwają się wam, gdy na niego patrzycie? Może jakiś rolnik? Rzemieślnik? Także i ja oceniałam go na tym zdjęciu w tym kierunku, jednak mocno się pomyliłam.... zobaczcie sami... Jos Mujica jest prezydentem Urugwaju. Często określany jest najbiedniejszym prezydentem świata. Ale on się tym nie przejmuje, pieniądze i opinia publiczna w tym temacie go po prostu nie obchodzą. Często uczestniczy w życiu politycznym Urugwaji w zwykłym ubraniu (jak widać na powyższym zdjęciu). Nie chodzi mu o nic więcej, tylko o dobro swojego kraju i jego mieszkańców. Mujica przeznacza 90% swoich miesięcznych dochodów w wysokości 12.000 Dolarów dla organizacji wspierających biednych ludzi i małe firmy. Z miłości do swojego państwa od młodości dla niego walczył. Jako bojownik Guerilla dwukrotnie więziony, sześciokrotnie postrzelony w próbach...

W drodze...

Jestem w drodze kochani.... więc się nie żegnam, ale  nie będę tu często zaglądać. Pozostawiam ten blog dla wszystkich tych, którzy zainteresowani są wydarzeniami związanymi z przemianami naszej ery. Szukają inspiracji w myślach o miłości, w podróżach świadomości - jakże odbiegających od szarej rzeczywistości. Ten blog jest dokumentem okresu zmierzchu kalendarza Majów. Okresu współodczuwania razem z naszą Gają, która w okresie przejścia do epoki wodnika, sama była w centrum galaktyczynch przemian... Subtelne energie, związane z tym procesem, dotarły w ciągu ostatnich dziesięcioleci do tysięcy odbiorców. Ta grupa ludzi zaangażowała się w przekazywanie tej wiedzy w postaci książek, filmów, blogów, artykułów, czy dzieł sztuki nowej ery... Ten blog jest jedną taką cegiełką i dlatego pozostanie wspólną własnością.... Wszystko to, co dokonało się w ostatnich ośmiu latach było dla mnie pięknym okresem dojrzewania do czynów, których się właśnie podjęłam.  Nie rezygnujci...

W drodze po nowe

Witajcie kochani Czytelnicy. Już od wielu miesięcy kierowana jestem siłami Nartury i wpływami energii przeobrażeń Gaji. Dojrzała do przyjęcia kolejnych zadań od niej, pozwoliłam się nieść powiewem wiatru, otaczać słonecznymi promieniami radości i natchnień impulsów czasu. W pełnej świadomości i dziękczynności za życie, za bycie tu i teraz w procesie kształtowania tych cudownych przeobrażeń. Nadszedł czas pełnego zrozumienia misji, przekazywanej mi od wielu miesięcy, odbieranej i składanej w całość jak puzzle...  Naprawdę cudownie jest WIEDZIEC, nareszcie wiedzieć, że droga do naszej przyszłości prowadzi przez CZYNY, pełne zaangażowania i poświęcenia, pełne Miłości, zrozumienia i kreatywności. Uszczęśliwia mnie fakt, że nie jest to droga, którą muszę iść w pojedynkę, wręcz przeciwnie. To droga, po której idę wraz z gronem cudownych przyjaciół. Traktuję to jako największy prezent Universum. Nasza droga prowadzi do tworzenia nowej kultury bycia człowiekiem, do stwarzania mu do ...

Wszystko jest w NAS

Spotkałam ją wśród najgęściejszych zarośli. A już myślałam, że nie osiągnę tego stopnia wtajemniczenia. Ciągle słyszałam cudowne podszepty, ale moje ludzkie oczy nie odbierały żadnych mistycznych obrazów. Życie w tej rzeczywistości także dostarczało mi wiele radości, ale marzyłam.... Ciągle marzyłam o spotkaniu z ukochanymi wróżkami, skrzacikami i wszystkimi innymi niewidzialnymi mieszkańcami naszej planety. Aż wreszcie to nastąpiło....  Dziś obudziłam się tak lekka, że nieomalże płynęłam w eterze. Wszelkie myśli skupiały się na naturze, która jak w bajce, zamieniała wszystko wokół mnie w bujną, dojrzałą, soczystozieloną roślinność. Poczułam się jak w prastarej dżungli, wśród wielkich paproci... Wtedy usłyszałam przemiły głos. Halo, nareszcie jesteś. Czekaliśmy na ciebie już od dawna... Podniosłam się nieco wyżej... i wtedy ją zobaczyłam. Piękną niebieskooką wróżkę. W zielonej sukieneczce z serduszkami, pięknym wianku na głowie, złocistych włosach i skrzydełkach, które trzepo...

Bądź błogosławiona Gajo

W najpiękniejszych zakamarkach naszej Jaźni mieszka nigdy nie gasnąca iskierka zwana Miłością. Jej płomień jest niezwykle gorący i świeci brylantową  jasnością Zródła. Czasem, gdy o niej zapominamy,  muska nas delikatnie swoim ciepłem i otula płaszcz ciemności, który rozpływa się za jej dotykiem. Nastaje jasność, ale czy ją zawsze dostrzegamy? Najlepszym sprawdzianem jest wejście w kontakt z Gają. Umiłowanie Natury, bezinteresowna miłość do każdej formy życia, radosne powitanie poranka, połączone z wdzięcznością istnienia i akceptacją wszystkiego, co jest w JAM JEST. Radośnie cię witam Gajo, bądź błogosławiona.  

Koszyczek dobroci

W tajemniczym świecie, gdzie radość ma swój domek a na drzewach rosną truskawki, stał koszyczek dobroci. I każdy, kto do niego podszedł, mógł jej tyle nabrać, ile zdołał udźwignąć. Przybiegła mała wiewiórka i nabrała ją do skorupki laskowego orzeszka. Bardzo jej zależało na obdarowaniu nią swoich najbliższych. Przyszedł zajączek, ale nie miał żadnego pojemniczka na dobroć. Długo szukał w pobliżu, rozglądał się wokół, ale nic nie znalazł.... Posmutniał nasz zajączek, nawet łezki zaczęły mu kapać, tak bardzo chciał obdarować dobrocią cały pobliski las. Ale teraz.... no nie mam nic, nie mogę jej tak po prostu przenieść, mamrotał pod noskiem. Usłyszał to nadlatujący motylek. Zajączku, nic się nie martw, zdradzę ci tajmnicę.... Jak podejdziesz do koszyczka i powiesz dobroci, że ją kochasz, ona się od razu zamieni w światelko, a ono za tobą pójdzie nawet na koniec świata :) Nooo, tak daleko nie musimy iść, ale tu do pobliskiego lasu, gdzie mam tak dużo przyjaciół, polecę z nią w podskok...